DJ Cappel & Smitty - Blue Eyes Meets Bed-Stuy (The Notorious B.I.G. & Frank Sinatra) (2005)

 

    Mam wrażenie, że dobrych mash-upów jest bardzo mało. A takich dorównujących największym dziełom remixowanych artystów to już w ogóle można szukać ze świecą. Rewolucją w tej kwestii, w moim przypadku, okazał się „Blue Eyes Meets Bed-Stuy” autorstwa DJ-a Cappela i Smittiego. Połączenie Notoriousa B.I.G. i Franka Sinatry brzmi dość egzotycznie. Wyszło fenomenalnie! Potencjał został w pełni wykorzystany. Spójny materiał, który śmiało można stawiać obok „Ready To Die” czy „Life After Death”. Był czas, kiedy słuchałem go więcej niż te legendarne płyty. Mix „Everyday Struggle” z „A Day in the Life of a Fool” do dziś wolę od oryginału. Wiem, brzmi to jak herezja. Przesłuchajcie jednak sami. Nie zawiedziecie się. Bity nie brzmią jak robione na kolanie potworki, którymi odznacza się, niestety, większość mash-upów. Czasem siła tkwi w prostocie. Tak jest w tym przypadku. Z pewnością brzmią zupełnie inaczej niż pierwowzory.Bardziej - ze względu na wokalistę - jazzowo. Ciężko im przy tym coś zarzucić. Zdecydowana większość to sztosy. To przez tę produkcję usłyszałem po raz pierwszy Sinatrę w pełniejszej odsłonie. Tak naprawdę każdy słyszał jego numery, choćby przypadkiem, w radiu. Klasa. Całość ma klimat zatopionego w zimie Nowego Jorku, gdzie zewsząd unosi się dym cygar wypalanych przez bossów mafii. Akurat na spóźniony śnieg za oknem. Mafioso rap, i to w wykonaniu Biggiego, to gwarancja jakości. Śpiew Franka tylko ją podnosi. Chciałbym to kiedyś upolować na winylu. Właśnie tak powinno się kultywować pamięć o legendach!

Komentarze