Skorup to dziś jedna z głośniejszych ksywek, jeśli chodzi o gliwicki underground. Pomimo całkiem obszernej dyskografii wciąż nie można powiedzieć o jakimś większym sukcesie rapera. W 2006 wydał swój solowy debiut „Pieśń Wajdeloty”.
W moim odczuciu był już wtedy w pełni ukształtowanym raperem, zasługującym na legal. Ma flow, interesujące, niebanalne teksty… Nie boi się storytellingów, które są naprawdę ciekawie poprowadzone. Jest oryginalnym, swojskim mc. Czuć mocno śląski klimat. Można odczuć tu naleciałości psycho rapu. Oczywiście, bardziej luźnego, jak z „W 63 minuty dookoła świata”, ale dla osób lubiących mroczniejsze rzeczy także coś się znajdzie – mowa choćby o numerze „Pakt (Będziesz Miał Bracie)”. Dla mnie to plus. Jest to inspiracja, nie kalka.
Jako producent także daje radę, a to właśnie on sam wyprodukował większość tej płyty. Nie sposób też nie powiedzieć o 3 bitach Kixnare’a, któremu nie zdarzyło się chyba wyprodukować coś słabego. „Pokój” to jeden z jego najlepszych bitów. Piękny, jazzowy vibe. 3 podkłady są autorstwa Puzzla. Jeżeli chodzi o instrumentale nie ma się do czego przyczepić.
Jedyne słabsze momenty na płycie to gościnne zwrotki. Jurand i Siwy się nie popisali. Brzmią jak początkujący raperzy. Gun J z kolei nadał fajnego, lekko danchallowego/raggowego feelingu w „Parkiet Drży”.
Album wyszedł jako niezależne wydawnictwo dostępne za darmo do pobrania oraz – o ile się nie mylę – dołączone do Magazynu Hip-Hop. Jak się okazało, było warto, gdyż nielegal zauważył Rahim, a sam Skorup został związany z jego wytwórnią MaxFlo Records na dłuższy czas. Baaardzo do niej pasuje, był to strzał w dziesiątkę. Jako rekomendacja niech posłuży fakt, iż jest już 20 lat po premierze, a ja wciąż pamiętam, jak zajarany to katowałem. Kawałki są na tyle charakterystyczne, że już po pierwszym odsłuchu zapadają w pamięć i nie pomylisz tej stylówki z innym raperem. Rzadko bo rzadko, ale lubię wrócić do tej płytki. Trochę przeoczona perełka.

Komentarze
Prześlij komentarz